12 sierpnia
Przywódcy pięciu państw na wiecu solidarności z Gruzją w Tbilisi
Do Gruzji dotarł wieczorem prezydent Lech Kaczyński w towarzystwie prezydentów Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Razem z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim wystąpili na nocnym wiecu przed siedzibą władz Gruzji w centrum Tbilisi.
Prezydent Polski mówił w imieniu towarzyszących mu prezydentów Ukrainy, Wiktora Juszczenki, Litwy Valdasa Adamusa, Estonii Toomasa Hendrika Ilvesa oraz premiera Ivara Godmanisa: „Jesteśmy tutaj, przywódcy pięciu państw aby podjąć walkę. Nasi sąsiedzi pokazali twarz, która znamy od setek lat. Ten kraj to Rosja. Ten kraj który chce podporządkować sobie sąsiednie kraje. My mówimy nie!”. Zabrzmiało mocno. Nie może dziwić spontaniczna reakcja tłumu. W odpowiedzi tłum zaczął skandować „Polska, Polska, przyjaźń, przyjaźń”. Do tego w trakcie wiecu goście chwycili się za ręce razem z prezydentem Gruzji i w geście solidarności wznieśli je do góry. Gruzja zyskała mocne moralne poparcie ze strony przywódców pięciu europejskich państw. Gest ważny i wcale dla sytuacji tam nieobojętny. Niewiele brakowało, a do tej wizyty by nie doszło. Najpierw były problemy z samolotem, którego nie chciał użyczyć rząd (zasłaniając się raczej niepoważnie koniecznością użycia go do ewakuacji polskich uchodźców z Gruzji). Potem samolot, którym czterej prezydenci lecieli do Tbilisi wylądował nie tam, a w Baku i stamtąd dotarli oni do Tbilisi już samochodami.
Premier był wizycie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji niechętny i nie krył tego. Towarzyszący Lechowi Kaczyńskiemu na jego żądania minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdystansował się od słów jakie padły na wiecu zaznaczając, że było to wystąpienie z nim nieuzgodnione, a jego treść go zaskoczyła. Skrytykował też władze Gruzji za decyzje o interwencji w Osetii, przed czym jak zaznaczył je ostrzegali, co jeszcze bardziej podkreśliło rozdźwięk w sprawach Gruzji między rządem a prezydentem.
Premier był wizycie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji niechętny i nie krył tego. Towarzyszący Lechowi Kaczyńskiemu na jego żądania minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdystansował się od słów jakie padły na wiecu zaznaczając, że było to wystąpienie z nim nieuzgodnione, a jego treść go zaskoczyła. Skrytykował też władze Gruzji za decyzje o interwencji w Osetii, przed czym jak zaznaczył je ostrzegali, co jeszcze bardziej podkreśliło rozdźwięk w sprawach Gruzji między rządem a prezydentem.
